Cokolwiek robimy na szlaku towarzyszy nam jedno słowo - "twardość"
Fochy rowerowe - sytuacja gdy chcesz odpoczywać na podjeździe, gdy wołasz "mamo!", gdy machasz szybciutko nóziami na przerzutce 1:1, gdy nie chcesz dalej jechać, gdy rower chcesz wyrzucić na złom, gdy pytasz czy masz powietrze w tylnim kole, gdy mówisz, że masz źle bieżnik założony, gdy boli Cię brzuszek.
12-11-2008 Spod znaku pałacowych liści
Wyjątkowo sprzyjająca w tym roku aura pozwoliła nam wybrać się w ostatni weekend października do podczęstochowskiej Kruszyny. To była prawdziwie złota polska jesień na rowerze. Wybór północnych obszarów naszego regionu pozwolił mnie osobiście pierwszy raz zapoznać się z rowerowymi możliwościami tego terenu. Jeśli chcesz odpocząć trochę od Jury to śmiało polecam taką wyprawę.
Czytaj więcej...
03-11-2008 Guma w Czechach
Pod koniec września mieliśmy okazję ponownie odwiedzić naszych południowych sąsiadów. Czechy, a dokładniej Góry Opawskie, przywitały nas piękną pogodą oraz... pierwszą moją dętką na Amulecie. Kiedyś musiało się to zdarzyć, ale żeby od razu "za granicą" :). Chyba za bardzo zachwycałem się krajem Bożych Bojowników. Nie powstrzyma nas to przed powrotem w te prześliczne rejony. Wyprawę zrelacjonował dla Was Maciek "Szos Dinozaur" Niezniszczalna Merida.
Czytaj więcej...
07-10-2008 A Karliczek za nią, czyli po śląsku
W weekend po mirowskim wypadzie mieliśmy w zamiarach wybrać się na Śląsk. Niestety pogoda pokrzyżowała nam plany. Maciek był jednak na tyle zdeterminowany, że zdołał mnie namówić na wzięcie urlopu w połowie tygodnia (pogoda jak to w zwyczaju po weekendzie zrobiła się piękna). W ten sposób 10 września spontanicznie - z dnia na dzień wybraliśmy się w dolne rejony naszego województwa. Śląsk pokazał nam wiele ze swoich bogactw i nie mówię tu o węglu, o czym możecie się przekonać czytając sprawozdanie z wyprawy.
Czytaj więcej...
22-09-2008 Mirowski klasyk
Piękna sierpniowa niedziela (31 sierpień) skłoniła nas do wypadu na Jurę. Jest to jeden z klasyków, który warto przebyć rowerem przynajmniej raz w roku gdy się mieszka w Częstochowie. Kolejna udana wyprawa zaowocowała relacją z wyprawu. Kliknij poniżej, aby ją przeczytać.
Czytaj więcej...
27-08-2008 Czarownice, jelenie i zamki
Weekend 9-10 sierpnia był zarezerwowany na pokonywanie okolic Kielc, a w szczególności Gór Świętokrzyskich. Plan, jaki zakładaliśmy sobie przed wyjazdem został w pełni wypełniony. Piękne szlaki, dzikie tereny, a także trudna pogoda - to wszystko znajdziecie w szczegółowym opisie wyprawy w Góry Świętokrzyskie. Oj srogo doświadczyliśmy nasze rowery.
Czytaj więcej...
12-08-2008 Galeria zdjęć na stronie
W końcu jest wyczekiwana galeria. Może konstrukcja nie powala na kolana, ale zdjęcia są i się wyświetlają. Zapraszam zatem serdecznie do galerii, gdzie znajdziecie zdjęcia ze szlaku.
07-08-2008 W Góry Świętokrzyskie
W weekend mamy zamiar poskromić Góry Świętokrzyskie. Zatem w sobotę z samego rana do Kielc a potem...w tym względzie zdaje się na moich towarzyszy podróży. Czarownice z Łysej Góry strzeżcie się bowiem czeremis nadchodzi. Mam nadzieję, że ta wycieczka będzie niosła ze sobą jakoweś gusła w tle.
19-07-2008 Kotlina Kłodzka zdobyta
W dniach 12-15 lipca przemierzaliśmy szlaki Kotliny Kłodzkiej. Łącznie przejechaliśmy mniej niż wynosiły wcześniejsze orientacyjne założnia, bo 236km co nie znaczy, że nie wykonaliśmy planu. Wykonaliśmy go w 100% zdobywając 3 pasma górskie (Masyw Śnieżnika, Góry Stołowe, Góry Suche), mając przy tym wiele przygód, które zapewne na długo pozostaną w naszej pamięci.
Czytaj więcej...
09-07-2008 Kierunek Kotlina Kłodzka
W sobotę wyruszamy na podbój Kotliny Kłodzkiej. 4 dni jazdy od Nysy do Wałbrzycha poprzez Góry Sowie i być może Stołowe, około 300km. Miejscami będziemy zapewne wkraczać na obce terytorium Czeskiej Republiki. Trochę nas te góry przerażają, ale nic to. Kask i bagażnik na sakwy kupiony. Nerwowe oczekiwanie, a zarazem rośnie podniecenie zbliżającą się wyprawą.
23-06-2008 Częstochowa - Kraków
22.06.2008r. niedziela, godz. 18:08, siedzimy w pociągu, przed nami męcząca droga koleją z Krakowa do Częstochowy. Za nami 135km mordęgi rowerem drogą z Częstochowy do Krakowa. Było ciężko, ale daliśmy radę. Pozwolę sobie zacytować Maćka: "twardość".
Czytaj więcej...
21-06-2008 Do grodu Kraka
W niedzielę wraz z Maćkiem wybieramy się w "przjażdżkę" z Częstochowy do Krakowa. Trasa to około 130km i sam nie wiem czemu się z tego cieszę. Mamy zamiar wrócić bez zawałów serca ani żadnych ubytków na zdrowiu.